Dlaczego kiedyś integracja sensoryczna była naturalną częścią życia dziecka, a dziś wymaga terapii?

Oliwia Bierzyńska
2025-12-10

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie mówił o integracji sensorycznej. Dzieci nie chodziły na specjalne zajęcia, nie miały diagnoz SI, a jednak wiele z nich rozwijało się harmonijnie. Dziś gabinety terapeutyczne pękają w szwach, a sami rodzice coraz częściej zastanawiają się, co sprawiło, że współczesne dzieci potrzebują dodatkowego wsparcia w obszarze, który kiedyś „dział się sam”.
Czy to świat się zmienił, czy dzieci? A może jedno i drugie?
1. Kiedyś dzieci były ciągle w ruchu
Przez dużą część dnia dzieci biegały, wspinały się na drzewa, skakały po kałużach, jeździły na rowerach, huśtały się na trzepakach albo budowały bazy w krzakach.
Dzisiejsze maluchy spędzają coraz więcej czasu:
- w domu,
- w foteliku samochodowym,
- przed ekranami,
- przy biurku,
- w zorganizowanych zajęciach, które nie zawsze dają swobodny ruch.
Zmysły równowagi i propriocepcja, które potrzebują mocnych doświadczeń ruchowych, mają mniej okazji do naturalnego trenowania. A bez ruchu układ sensoryczny po prostu nie rozwija się tak, jak powinien.
2. Dawniej zabawa była bardziej „sensoryczna”
Dzieci miały stały kontakt z:
- piaskiem,
- błotem,
- drzewami,
- wodą,
- śniegiem,
- narzędziami,
- różnymi fakturami i naturalnymi materiałami.
Dziś zabawki są bezpieczne, równe, gładkie, często plastikowe i przewidywalne.
Mniej faktur = mniej doznań dotykowych = mniej doświadczeń dla mózgu.
Nawet place zabaw są często bardzo „grzeczne”: z gładkimi powierzchniami, niskimi konstrukcjami i ograniczoną przestrzenią do eksperymentowania.
3. Mniej kontaktów społecznych i spontanicznej zabawy
Dawniej dzieci po prostu wychodziły przed blok i „były z innymi dziećmi” – organizacja zabawy odbywała się sama.
Dziś:
- dzieci częściej bawią się same,
- spotkania są planowane,
- zabawę nadzorują dorośli,
- maluchy mają mniej okazji do konfliktów, negocjacji czy wspólnego kombinowania.
A to właśnie te sytuacje stymulują zmysły, emocje i myślenie.
4. Nadmiar bodźców, ale niewłaściwych
Paradoks współczesności jest taki:
dzieci są przebodźcowane, ale sensorycznie niedostymulowane.
Ekrany, głośne zabawki, światła i szybkie obrazy bombardują układ nerwowy… ale nie rozwijają go tak, jak skoki, kręcenie się, lepienie z błota czy wspinanie na drzewo.
Mózg dziecka odbiera więc bodźce „płaskie”, sztuczne, jednostajne i szybkie, które nie wspierają integracji sensorycznej.
5. Zmiana stylu życia rodziców
Rodzice pracują więcej i szybciej, rodzinne życie jest bardziej napięte, a czas na swobodną zabawę bywa ograniczony.
Do tego dochodzi:
- lęk o bezpieczeństwo („nie wspinaj się, bo spadniesz”),
- obawa przed brudem,
- brak przestrzeni na zewnątrz,
- zabawki zamiast doświadczeń.
Dzieci mają więc mniej okazji do naturalnych, często „nieidealnych”, ale bardzo rozwijających aktywności.
6. Wcześniactwo i większa świadomość medyczna
Aktualnie przeżywa więcej wcześniaków i dzieci z obciążeniami okołoporodowymi, co oczywiście jest ogromną wartością.
Jednocześnie wcześniaki i dzieci po trudnych porodach częściej mają wyzwania sensoryczne – ich układ nerwowy rozwijał się inaczej. Wcześniej te trudności były po prostu nierozpoznawane.
Również rodzice są bardziej świadomi i szybciej reagują, co zwiększa liczbę diagnoz – ale nie oznacza, że „kiedyś tego nie było”.
7. Większe wymagania wobec dzieci
System edukacji wymaga od maluchów:
- dłuższego siedzenia,
- większej koncentracji,
- szybszego opanowania nowych umiejętności.
Dzieci, których układ sensoryczny rozwija się wolniej lub inaczej, szybko to „odczuwają”, a trudności stają się bardziej widoczne.
Czy to znaczy, że dawniej było lepiej?
Nie chodzi o ocenę — chodzi o realną różnicę w środowisku, w którym dorastają dzieci.
Przez dekady zmieniło się wszystko:
- tempo życia,
- sposób zabawy,
- ilość ruchu,
- rodzaj bodźców,
- styl wychowania,
- technologia,
- przestrzeń,
- wymagania społeczne.
A układ nerwowy człowieka wciąż ewoluuje w swoim tempie, które nie nadąża za tempem zmian świata.
Kiedyś środowisko było terapią. Dziś trzeba ją stworzyć.



